Wertując internet w poszukiwaniu miejsc, gdzie wybrać się będąc we francuskich Pirenejach – a dokładniej w Parku Narodowym Pirenejów (fr. Parc national des Pyrénées) trafiłam na zdjęcia przepięknie położonego jeziora. Niebieskie oko jeziora otoczone wzniesieniami porośniętymi soczystą trawą, a w tle wyłaniający się z niższych gór niezwykły, charakterystyczny szczyt. Z miejsca punkt ten stał się dla mnie numerem jeden tego wyjazdu.

Czasem jest tak, że nastawiamy się zbyt optymistycznie do różnych rzeczy i potem czeka nas rozczarowanie, gdy dane miejsce nie spełnia naszych oczekiwań. Nie w tym przypadku! Okazało się, że na szlaku nie czeka nas tylko to jedno jezioro, ale cały ich zespół, a krajobrazy, które wyłaniają się przy każdym zakręcie drogi są piękniejsze od poprzednich. Jak chcecie dowiedzieć się nieco więcej o wędrówce nad Lacs d’Ayous lub po prostu nakarmić oczy pięknymi widokami zapraszamy do wpisu.

Czym są Lacs d'Ayous

To polodowcowe jeziora położone na wysokości od około 1845 do 2080 m n.p.m.

Zespół składa się z 4 jezior położonych blisko siebie: Roumassot (położone najniżej), Miey, Gentau i Bersau (położone najwyżej). Oprócz tego po drugiej stronie grani położone są jeszcze dwa: Casterau i Paradis, ale niekoniecznie należą one już do zespołu Lacs d’Ayous. Najbardziej znanym jeziorem jest Gentau, czyli jezioro w wodach którego odbija się charakterystyczny szczyt Pic du Midi d’Ossau. Dzięki zdjęciu tego właśnie jeziora trafiliśmy w to miejsce.

Ciekawostką jest to, że jeziora są połączone – wody jeziora Bersau przelewają się do Gentau, stamtąd do Miey, a z niego do Roumassot, który zbiera wszystkie te wody. Pytanie jak w tym ostatnim wszystkie się mieszczą skoro nie ma z niego ujścia. Podobno woda odpływa podziemnymi jaskiniami

Jak się dostać

My wędrówkę rozpoczynaliśmy od Lac de Bious-Artigues, gdzie na parkingu zostawiliśmy samochód.  Przy zaporze na Lac de Bious-Artigues znajduje się mały parking, niewielka knajpka i toalety. Miejsca nie jest dużo więc trzeba kombinować z postawieniem auta (mieliśmy na szczęście malutkie, zgrabne autko). Po zejściu z gór widzieliśmy też, że auta pozostawione są wzdłuż wąskiej, krętej drogi. Jeśli nie uda się postawić auta w tym miejscu drugi parking znajduje się jeszcze około 1 km od zapory, tylko nieco niżej, trzeba więc będzie jeszcze wdrapać się do zbiornika zaporowego

Droga do Lac de Bious-Artigues otwarta jest od maja do października. Jednak daty otwarcia może się różnić w zależności od warunków. Czy da się dostać w to miejsce komunikacją tego nie sprawdziliśmy, ale na mapach google na niższym z parkingów zaznaczona jest ikonka komunikacji – przystanek Laruns – Bious Oumettes. Prawdopodobnie więc w sezonie kursuje tutaj jakiś busik.

Szlak nad Lacs d'Ayous

Wędrówkę rozpoczynamy po lewej stronie Lac de Bious-Artigues. Szlak prowadzi lasem wzdłuż strumienia. W którymś momencie dochodzimy do zamkniętej bramy. Po 2 sekundach niepewności czy nie znaczy ona przypadkiem „nie wchodź tam, szlak zamknięty” uznajemy, że byłoby to głupie i przechodzimy obok zaryglowanej furtki. Za chwilę szlak rozdziela się – można iść w lewo doliną Ossau porośniętą trawą i kwiatami, wśród których szemrze strumień bądź w prawo, w górę i w las (szlak należący do GR10). Wybieramy ścieżkę prawą.

Las towarzyszy nam dość długo w czasie podchodzenia (z krótką przerwą na jedną polanę z pierwszymi rozleglejszymi widokami).

Na dobre kończy się na wysokości około 1700 m n.p.m. Stamtąd nie jest już daleko do pierwszego z jezior – jeziora Roumassot.

I tutaj idzie się już zdecydowanie wolniej. Oj nie, nie jest trudniej, tylko te wszystkie krajobrazy trzeba uchwycić na zdjęciach. Są jeziora, są strumyki spływające po zboczach, zielona trawa a w tle towarzyszy nam stale szczyt Pic du Midi d’Ossau. Krzysiek, który nie dzierży w rękach aparatu, w którymś momencie więc zwątpił, że kiedykolwiek dotrzemy do schroniska d’Ayous położonego nad jeziorem Gentau. Mimo wszystko jakoś się udało 😉

Z tego co zauważyliśmy schronisko funkcjonuje tutaj trochę inaczej niż znane nam z polskich gór. Przede wszystkim nie wchodzimy tam w butach i w ogóle jakoś nie widzieliśmy w nim dużo ludzi, zamawiających jedzenie czy napoje. Reszty kwestii nie sprawdzaliśmy. Przy schronisku był tylko jeden stół. No bo właściwie po co komu stoły, jak niżej tuż nad jeziorem jest piękna równa połać ziemi porośnięta idealną trawą. Wszyscy rozkładają się tam podziwiając niezwykły krajobraz. Oczywiście tak też zrobiliśmy. Jedynym ciemniejszym punktem tego momentu była żałość facetów, że nie mają w takich pięknych okolicznościach piwka. Bo gotówki brak, a kartą płacić nie można. Nie wiem czy się z tym pogodzili czy nie, w każdym razie poleżeliśmy na trawie i spałaszowaliśmy bagietkę i coś słodkiego.

W czasie naszego popasu niebo zasnuła warstwa chmurek, a my zaczęliśmy dyskutować co dalej. Bo jak to zwykle bywa, na dalszy plan wycieczki i naszego dnia każdy miał trochę inny plan. Na szczęście ostatecznie stanęło na tym, że ruszyliśmy w dalszą drogę nad kolejne jeziora. Nad jezioro Bersau czekało nas ostatnie w tym dniu podejście – na wysokość około 2080  m n.p.m.

Nie spodziewaliśmy się, że po pięknych jeziorach spotkają nas jeszcze równie niezwykłe widoki. A za zakrętem szlaku pojawił się Pic de Castérau (2227 m), z maleńkim jeziorem poniżej, po prawej stronie. Dobrze, że tu trafiliśmy!

W tym momencie nie byliśmy pewni, którędy prowadzi szlak, ale po chwili już schodziliśmy szczeliną w skałach w dół zbocza. U podnóża Pic de Castérau leży jezioro o tej samej nazwie. Stamtąd schodzi się już cały czas, dość stromo, w dół doliny, mając widok na jej całą rozpiętość i strumień meandrujący na jej dnie. Piękno w czystej postaci 🙂

Po zejściu w dolinę można iść dalej szlakiem, który prowadzi po prawej stronie, albo drogą po lewej stronie. Tak czy siak dojdzie się do mostku nad rzeką, za którym jest rozwidlenie szlaków i kończy się pętla, którą zrobiliśmy. Potem przechodzimy bramą i wracamy nad Lac de Bious-Artigues.

W czasie naszego zejścia niebo ponownie zrobiło się bezchmurne, a słońce nieźle poczyniło sobie z naszymi skórami, o czym przekonaliśmy się, gdy już oczywiście było za późno. Także pamiątką po Pirenejach, oprócz wina, są również opalone nierównomiernie karki, łydki i ramiona ze śladami po T-shirtach i bransoletce.

Alternatywne trasy

Jest jeszcze wiele innych możliwości trekkingu w tych okolicach. Do samych jezior można dostać się jeszcze z kilku innych punktów wypadowych. Ścieżki dobrze oznaczone są w aplikacjach typu: OSM.And czy Maps.me. Alternatywne trekkingi opisane są również na stronie schroniska:

http://www.refuge-ayous.com/index.php/en/randonner/14-acces-au-refuge

Cóż tu dużo mówić – jesteśmy zakochani w tym miejscu. Dodatkowo, co ważne, mimo że szlak ten jest popularny nie ma tu wcale tłumów (mimo weekendu – sobota). I na szlaku nie zauważyliśmy ani jednego śmiecia! Wychodzi na to, że Francuzi umieją szanować swoje góry i przyrodę. No chyba, że akurat dzień wcześniej było wielkie sprzątanie gór;p  Więc jeśli skuszeni pojedziecie w to miejsce to proszę uszanujcie te góry tak jak na to zasługują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *